Blog > Komentarze do wpisu
1.

(z datą 26.02.2004)

"Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga, Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało." (J 1,1-2)

Do Koinonii Jan Chrzciciel trafiłam niedawno poprzez Kurs Filipa (kurs przygotowujący młodzież do sakramentu bierzmowania). Od początku ciekawił mnie ten kurs, więc z niecierpliwością czekałam na dzień 23 stycznia, kiedy to miał się rozpocząć. Nie przeliczyłam się. Kurs Filipa był przełomowym momentem w moim życiu, punktem zwrotnym w mojej wierze. Pierwszego dnia zapamiętałam niewiele. Jedno zdanie, ale wydaje mi się najważniejsze, naistotniejsze: "Bóg kocha Ciebie dzisiaj takim, jakim jesteś". Aha, czyli Bóg kocha mnie taką, jaką jestem! Bez względu na moje wady, poczwary i kaprysy! Ale tamten piątek dał mi też co innego. W tamten piątek było błoto. Błoto było na naszych rękach, oczach i ustach. Na moich też. To było obrzydliwe, a jednocześnie cudowne! Nie zapomnę nigdy atmosfery oczyszczenia, jaka wtedy panowała. To błoto cudownie krzyczało, że Bóg nas kocha! Kocha od teraz, od zaraz, od zawsze. Tę wielką miłość mogłam poznać podczas gdy członkowie Wspólnoty dzielili się z nami swoimi świadectwami. Świadectwa te były niesamowite, tak bardzo było widać w życiu tych ludzi miłość Bożą...Pamiętam, że myśmy się wszyscy wtedy śmiali. Byliśmy w szoku, uważaliśmy, że ci ludzie są nienormalni. Kiedy na Eucharystii zobaczyliśmy, w jakiej formie oni się modli...ten taniec, śpiew, klaskanie w dłonie...to było tak inne od tej naszej "normalnej" modlitwy...Wtedy zaproszono nas na czwartkowe spotkanie. Pomyślałam: "co mi szkodzi, pójdę". I poszłam. Z Krystianem i Kasią poszłam. To było kolejne doświadczenie, kolejna nowość, kolejna próba. Miałam to wszystko przed sobą i miałam w tym uczestniczyć, a zupełnie nie wiedziałam, jak mam to zrobić. Byłam gotowa śmiać się z samej siebie, że przyszłam na to spotkanie, jednak milczałam, brakowało mi słów. Miałam mieszane uczucia. Po drugim spotkaniu zaczęłam podziwiać tych ludzi. Byli tacy wolni, radośni, leccy. Zapragnęłam być taka, jak oni. To nie była łatwa droga. Przecież musiałam się przekonać, przecież musiałam wszystko zmienić, przecież musiałam tak po prostu zaufać! Ale ja wtedy naprawdę bardzo chciałam też tak. Spotkania czwartkowe dawały mi mnóstwo radości. Czułam się po nich niesamowicie lekka, radosna. Pokochałam tych ludzi: Agatę, Rafała, Romka, Asię i Kasię i innych. Pewnej niedzieli, na jedną z Eucharystii w ostatnią niedzielę miesiąca przyjechał o.Sandro. Mieliśmy okazję złożyć deklarację. Nie wahałam się ani chwili. Nie wiedziałam do czego będe zobowiązana, ale bardzo chciałam być Janem Chrzcicielem Nowej Ewangelizacji. To był przełomowy dzień w moim życiu. Wtedy tak bardzo czułam jedność Wspólnoty, jak mało kiedy. Byłam niesamowicie nasycona Duchem Świętym! Wyznałam przed wszystkimi, że Jezus jest moim Panem! Od tamtej pory byłam już oficjalnie w Koinonii. Poznałam co to Dom Modlitwy i Agapito, zaczęłam bliżej poznawać swojego Pana.

Jeśli myślisz, że to wszystko było zbyt piękne, żeby było prawdziwe, to nie mylisz się. Jestem słaba, jak każdy z nas i nieraz upadałam, nieraz miałam kryzys, nieraz moja wiara przechodziła próbę. Bywało ciężko, bywały chwile, kiedy nie modliłam się, nie miałam ochoty, nie czułam się na siłach, nie czułam potrzeby. Jeden z takich kryzysów trwał naprawdę długo. Ogarnęło mnie zło, mimo tego, że wyglądało, iż wszystko jest w porządku było bardzo niedobrze. Siebie nie mogłam okłamać, Pana tym bardziej. Na szczęście niedawno to wszystko się skończyło, niedawno udało mi się wyjść na drogę Pana i w czystości serca kroczyć za Nim. Ale to jest już osobna historia, którą opowiem Ci później.

Wiedz tylko, że kimkolwiek byś nie był, chciałabym, żebyś miał możliwość i ochotę doświadczyć tego, co ja we Wspólnocie. Chciałabym, byś poczuł obecność Pana w swoim życiu. Chciałabym, żebyś zaufał Mu, tak jak On ufa Tobie. Bo musisz wiedzieć, że Bóg może wszystko, ale nie może jednego- przestać Cię kochać...

piątek, 10 grudnia 2004, ke-ka-ko

Polecane wpisy

  • Avanti!

    Źle robię nie pisząc wtedy, kiedy nie dzieje się we mnie dobrze. Gdybym na bieżąco pokazywała przed sobą, że coś jest nie w porządku, być może udałoby mi się w

  • Koinonia- mój Dom i Rodzina.

    Kolejny kurs. I kolejny raz nie dane mi było go przeżyć. Nie wiem dlaczego dzieje się tak, że choruję wtedy, gdy dzieje się coś tak rewelacyjnego. Chyba coś w t

  • Kurs Filipa 2005.

    Kolejny, drugi, w moim życiu. Kurs Filipa. Najlepszy początek. Absolutny nie-koniec. Mnóstwo wspomnień, mnóstwo radości, strumienia doświadczeń. Że wtedy,pokoch

Komentarze
Gość: Agata, 80.51.252.*
2004/12/10 22:51:19
całe moje serce krzyczy z radości - ALLELUJA!

być we wspólnocie to cudowne doświadczenie, które otrzymaliśmy od Pana.
Dziękuję za to, że jesteś, że mnie przyjmujesz taką, jaką jestem.
-
Gość: pure-spirit.blog.pl, *.teldom.pl
2004/12/11 23:10:06
Wszystko jest dziwnie znajome... :P wysyłam uśmiech :)
-
Gość: asiunia, *.internetdsl.tpnet.pl
2004/12/13 09:49:04
Goldie jestem całym sercem z Tobą.Wasze przyjście tutaj rozpoczęło nowy okres w Koinoni;)))).Ja także chce być Janem Chrzcicielem ze wszystkich swoich sił.Tak bardzo sie ciesze ze jesteś!!!!!!!!!!!!
-
Gość: kikus, *.internetdsl.tpnet.pl
2004/12/24 17:46:54
Mnie tylko ciekawi jak bedzie za rok za dwa, za dziesiec lat. Jak bedzie wygladal moj slub(Koinonijny oczywiscie).Słowem co bedzie dalej.Gratuluje Paula!Mam nadzieje ze zawsze bedziemy "przy sobie". :-D
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/03/26 00:50:26
Jako były uczestnik KJCh przestrzegam przed tą grupą.
Jest nastawiona na finanse, jej założyciel ks.Ricardo został nawet skazany we Włoszech za wyłudzenie pieniędzy
(bardzo poważna kwota - w zamian obiecywał uzdrowienie)

Ostrzegały przed nią tak znane w Odnowie Charyzmatycznej osoby jak Prado FLores (autor "kursu Filip") czy o. Emiliano Tardiff.

To nie są pomówienia (choć KJCh idzie często "w zaparte" w tych sprawach) - ja sam uwierzyłem dopiero gdy dotarły do mnie przekonywujące dokumenty.
pozdrawiam
Marek mrb@pl-net.pl