Blog > Komentarze do wpisu
Wigilia klasowa.

(z datą 22.12.2004)

Miałam dzisiaj klasową Wigilię. Pierwszy raz w życiu doświadczyłam czegoś takiego w szkole. Nie ma co ukrywać, z moją poprzednią klasą nie dało się poczuć magii świąt. Na "wigilię klasową" przychodziło się normalnie ubranym, jedzenia (słodyczy) było tyle, co kto sobie sam przyniósł, a życzenia składali sobie tylko Ci, którzy się lubią wzajemnie lub są w miarę poprawnych stosunkach, resztę traktowało się jak powietrze. Przed świętami, wiesz? To było straszne, ale nie dało się zmienić stosunku niektórych osób do tej uroczystości. Ale teraz mam cudowną klasę. To wspaniałe uczucie lubieć wszystkich. Nie ma osoby, za którą nie przepadam, nie ma osoby, którą lubiałabym mniej. Lubię tak samo wszystkie 34 osoby i dziękuję Panu Bogu za to, że postawił na mojej drodze tych ludzi.

Dzisiejszy dzień był cudowny. Były kolędy, był opłatek, było mnóstwo życzeń, był barszcz z uszkami, pierogi, ciasta, herbatka, była atmosfera świąt. Naprawdę dawno nie czułam się tak dobrze w klasie. Życzenia jakie dostałam były piękne. To nic, że większość życzyła mi jednej i tej samej rzeczy (nawet tym samym zdaniem), rzeczy, która nie ma szans się spełnić, bo tego nie chcę. Liczą się intencje. A na deser był Krystianek mój kochany! Z Krystiankiem składaliśmy sobie życzenia dość długo i były to naprawdę cudowne życzenia, bo przepojone najszczerszymi intencjami. Krystian- trwajmy w tym, co nas łączy, bo to jest jedna z najlepszych spraw, jaka mi się mogła przytrafić! Złożyłam sobie życzenia z chyba 60 osobami, niesamowite...Naprawdę jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo wszystkie te życzenia były prosto z serca. Ten czas w szkole jest bardzo szczególny. Wszyscy czują tę atmosferę i wczuwają się w nią, tak zupełnie naturalnie. Nie umiem tego wszystkiego opisać. Nie umiem ująć w słowa tego, jaki przyjemny był dzisiejszy dzień i jak bardzo wbił się w moją pamięć.

I jeszcze jedno...Pewna osoba, na której mi zależało i zależy powiedziała mi wieczorem, że życzenia jakie jej złożyłam były wyjątkowe spośród wszystkich tych, które dostała. Niesamowicie ucieszyły mnie te słowa, bo życzenia jakie skierowałam do tej osoby były bardzo spontaniczne i prosto z serca. To takie miłe, kiedy ktoś coś doceni...

czwartek, 23 grudnia 2004, ke-ka-ko

Polecane wpisy

  • Avanti!

    Źle robię nie pisząc wtedy, kiedy nie dzieje się we mnie dobrze. Gdybym na bieżąco pokazywała przed sobą, że coś jest nie w porządku, być może udałoby mi się w

  • Koinonia- mój Dom i Rodzina.

    Kolejny kurs. I kolejny raz nie dane mi było go przeżyć. Nie wiem dlaczego dzieje się tak, że choruję wtedy, gdy dzieje się coś tak rewelacyjnego. Chyba coś w t

  • Kurs Filipa 2005.

    Kolejny, drugi, w moim życiu. Kurs Filipa. Najlepszy początek. Absolutny nie-koniec. Mnóstwo wspomnień, mnóstwo radości, strumienia doświadczeń. Że wtedy,pokoch

Komentarze
Gość: kiko, *.internetdsl.tpnet.pl
2004/12/29 14:13:24
Trudno mi bylo zebrac literki do napisania czegokolwiek, ale przeciez nie moglem zostawic tak wielkich slow obojetnie. Pamietaj, ze zawsze bede trwac bo jestem szczegolnym (chyba klinicznym)przypadkiem jak to okreslasz. Mnie tez podobala sie Wiglia, pomimo tego ze czulem sie wykorzystany na maxa i zmeczony jak nigdy, bylem dumny z siebie i z klasy. Te chwile pamieta sie przez lata. Chwile bez grymasow, klotni czy sztucznych min. To jest swietne, powiedzialbym nawet Rajskie Uczucie