Zakładki:
Koinonia Jan Chrzciciel
Powołani.
Tamta przestrzeń, z którą nie mogę się rozstać.
Voi
RSS
poniedziałek, 02 maja 2005
Koinonia- mój Dom i Rodzina.

Kolejny kurs. I kolejny raz nie dane mi było go przeżyć. Nie wiem dlaczego dzieje się tak, że choruję wtedy, gdy dzieje się coś tak rewelacyjnego. Chyba coś w tym jest. Ale co takiego? Kurs Świadectw. Pierwszy taki kurs na świecie i to akurat tutaj, w moim domu! A przecież wiesz, jak bardzo świadectwo jest ważne. Przecież wiesz, jak bardzo chciałam, żeby i moje świadectwo było konkretne. Bo przecież Kurs Pawła, bo przecież...

I Radzic. Koniec świata. Och, gdyby tak wyglądał koniec świata to wiedz, że byłby to raj na ziemi. Tak bardzo chciałam tam wrócić. Jak najszybciej by się dało. I teraz kiedy jest do tego okazja- nie mogę, bo choroba mi na to nie pozwala.

Nie pytam dlaczego. Ufam, że tak miało być i razem z tego wybrniemy.

Czekam na kolejne Agapito. Jestem ciekawa tematu. Kiedyś nie przepadałam za Agapito. Może to wynikało z czasu nań poświęconego? Może z braku dojrzałości? Wiesz, czasem jest mi tak trudno skupić się na nauczaniu Gati, moje myśli biegną gdzieś daleko po to, bym ocknęła się pod koniec i z przerażeniem stwierdziła w duchu, że tak naprawdę nic nie wiem z tego, co powiedziała i drżę na samą myśl o "dzieleniu się". I zarzekam się, że nie, że absolutnie ja tym razem nie dam rady się niczym podzielić, bo nie wiem nawet o co chodzi. I wtedy Duch Święty dotyka mojego ramienia, pcha mnie delikatnie do przodu, mówi "idź, podziel się, oni tego potrzebują tak samo, jak ty", i ja prę do przodu, z moich ust wypływają jakieś słowa, zupełnie nie moje, a tak moje. To są przejmujące chwile. Pokonać własne słabości, wypowiedzieć swoje myśli, te najintymniejsze, na głos. Jeszcze bardziej przejmujące jest wysłuchać tego, co mówią inni. To jest Dar. I Tajemnica zarazem.

I co najważniejsze: 25 kwietnia minął rok od mojej deklaracji. Dokładnie rok temu powiedziałam: "Oto jestem!". Rok temu przyjęłam nowe imię: "Moje imię to Jan". Stałam się kimś nowym, kimś zupełnie niepospolitym. Zostałam powołana i przyjęłam to powołanie. Powołanie to wielki Dar. Chcę ten Dar rozwijać w sobie! Ten rok zmienił moje życie i wiem, że mogę to powiedzieć ze śmiałością. Poznałam Wspaniałych Ludzi (dokładnie wielkimi literami), którzy okazali się niesamowitymi Przyjaciółmi, o jakich nie marzyłam nawet śnić, i których waga przerasta moje wyobrażenie. Poznałam kogoś, z kim chcę spędzić moje najbliższe życie. Poznałam co to Dom i co to Rodzina. Poznałam Tego, Który tak bardzo mnie umiłował "że zesłał swego Syna Jednorodzonego, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale życie wieczne miał". I wiem, że nie zginę, i że w nim będę miała to życie wieczne. On zbudował we mnie nową mentalność. Mentalność zwycięzcy w Nim. Grazie, Signiore! Długo mogłabym się rozwodzić nad tym, jak bardzo moje życie zmieniło się odkąd jestem we Wspólnocie. Powiem Ci teraz tylko tyle: Nie wyobrażam sobie życia bez Pana i bez moich sióstr i braci. Bo takiego życia już nie mam.

12:42, ke-ka-ko
Link Komentarze (2) »